Gdzie najlepiej spędzić Mundial i dlaczego w Brazylii?

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej są jednym z tych wydarzeń sportowych, które przyciąga uwagę dosłownie wszystkich. Nawet ci, którzy na co dzień brzydzą się sportem, kątem oka sprawdzają ekrany telewizorów, żeby zobaczyć „ile jest”. Wielu marzy, żeby z przed telewizora przenieść się na trybuny, albo gdziekolwiek, gdzie można oddać się sportowym emocjom bardziej niż na kanapie.

Gdzie?

Tak naprawdę na Mundial warto wybrać się w jedno z dwóch miejsc: do kraju organizatora lub… do kraju zwycięzcy. Opcja pierwsza z oczywistych względów – oglądamy mecze na żywo i jesteśmy w centrum wydarzeń. Druga opcja również z oczywistych względów – emocje podczas rozgrywek i radość zwycięzcy, to coś, co może się okazać ciekawsze niż niejeden mecz na żywo. Kraj organizatora to prosta sprawa. Skąd natomiast mamy wiedzieć kto wygra?

W rytmie mundialu

Istnieje tylko jeden kraj na świecie, który uczestniczył we wszystkich 21 mundialach. Jest tylko jeden kraj, który pięciokrotnie został zwycięzcą. Ten kraj to Brazylia. Kultura piłki nożnej jest w Brazylii tak silna i niezwykła, że niezależnie od wyniku końcowego, warto tam być w czasie mundialu – jest to niezapomniane przeżycie. Wraz z rozpoczęciem Mistrzostw, Brazylia zupełnie zmienia swój rytm. Rio de Janeiro jest pełne flag i żółto-zielonych ozdób już na miesiąc przed rozgrywkami. Koszulkę z 10 Neymara można kupić na każdym rogu, podobnie jak trąbki i wszelkie inne gadżety. Wszystko odbywa się, jak mówią Brazylijczycy, „w rytmie mundialu”.

Kiedy w końcu przychodzi czas na pierwszy mecz Brazylii, niezależnie od tego która jest godzina, zamykają się wszystkie sklepy, biura mają przerwę, a po ulicach jeżdżą jedynie pojedyncze samochody. 7 milionowe miasto zamiera, z barów wylewa się żółto-zielony tłum klientów skupionych przed telewizorami.

Neymar

Mimo przedwczesnego opuszczenia tegorocznych rozgrywek, Brazylia zapadła w pamięci wielu kibicom tegorocznego mundialu. Neymar – młody talent i największa nadzieja Brazylijczyków, bardziej niż grą w piłkę popisał się niestety grą aktorską. Mimo międzynarodowej fali internetowych memów i komentarzy w mediach, wśród Brazylijczyków nie było słychać słów krytyki ani w czasie, ani co dziwniejsze, już po zakończeniu rozgrywek. Być może to dowód na dojrzałość brazylijskich kibiców – w końcu to jednak Neymar strzelił większość bramek.

Modlitwy

Mecz z Belgią Brazylijczycy oglądali ze spokojem. Oczywistym było, że to za wcześnie żeby odpaść. Pierwszy gol Belgii na samym początku meczu wytworzył jednak napięcie, które nie minęło do już do końca. Przerwa. 2:0. Brazylijczycy łapią się za ręce i krzyczą, że wygrają, że jeszcze nie wszystko stracone, że na pewno się uda, że trzeba myśleć pozytywnie. Jest jednak niepokój, który powoli przeradza się w rozpacz. Ogromne emocje udzielają się każdemu.

Łzy

Gwizdek. Ma się dziwne wrażenie, że to nie może być prawda. Tak bardzo wierzyli, że się uda, że przez długie minuty po meczu, we łzach i w osłupieniu patrzą na siebie, jakby nie mogąc uwierzyć, że to naprawdę koniec, że nie można tego jakoś odkręcić i że na kolejne mistrzostwa trzeba czekać cztery lata.

Samba

Po kilku minutach ktoś włącza muzykę, ktoś podaje zmrożone piwo. W rytmie samby wszystko zaczyna wracać do normy. To jest Brazylia. Skoro nic już nie zmienimy, pozostaje dobrze się bawić. Każdego następnego dnia plaże od rana do nocy dalej są pełne małych chłopców, którzy nie mogą się oderwać od piłki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *