Podróżowanie – lek bez recepty

Wierzę, że podróżowanie może działać jak terapia. Najpopularniejsze z uzależnień, czyli papierosy, narkotyki, alkohol czy bezmyślne sprawdzanie telefonu i przeglądanie aplikacji w czasie podróży w naturalny sposób zmniejszają swoją częstotliwość, bo często zwyczajnie nie ma na to czasu. Żyjemy coraz szybciej, coraz bardziej pochłania nas wirtualny świat i coraz ciężej uwolnić się od otaczającego nas natłoku informacji. Straciliśmy umiejętność życia tu i teraz. Uzależniamy się zwykle od rzeczy, które przynoszą nam pewien rodzaj ukojenia i pozornego spokoju. Niełatwo znaleźć coś, co rzeczywiście pomoże nam z nich zrezygnować. Skąd więc ten odważny pomysł nazywania podróży terapią lub lekarstwem?

Poczucie posiadania celu

Po używki sięgamy najczęściej poszukując psychicznej ulgi, odstresowania się, lub posiadania zajęcia innego, niż rzeczy, które musimy zrobić, ale nam się nie chce. Sięgamy po nie kiedy „nasze życie nie ma sensu”, lub kiedy to, co robimy jest trudne, albo nie przynosi satysfakcji. Kiedy czujemy się zagubieni i mamy wątpliwości co do naszych życiowych celów, wybranie się w podróż pomaga odzyskać harmonię. Postanawiamy dokąd jedziemy i koncentrujemy na tym nasze działania, co jest w pewnym sensie odbiciem schematu posiadania celu w jakiejkolwiek innej dziedzinie życia. Przypomina nam to, że jesteśmy w stanie realizować to, co zaplanujemy, uczy nas planować kolejne kroki, a dotarcie do destynacji daje poczucie spełnienia.

Uzależnienie

Podróżowanie także uzależnia. Podobnie jak z używkami czy jedzeniem słodyczy, po pewnym czasie spędzonym w podróży potrzebujemy wyruszyć w kolejną, prosi nas o to nasze ciało i umysł, które utożsamiają podróż z czymś przyjemnym, wyzwalającym i przynoszącym ukojenie, z czymś, co poprawi nasz stan i samopoczucie. Podobno każdy z nas ma, a wręcz potrzebuje być od czegoś uzależniony. Podróż jest jednym z tych mniej inwazyjnych nałogów, więc jeśli tylko będzie wam dane wybrać swój nałóg – wiecie co robić.

Pochłaniacz pieniędzy

Ktoś, kto zaznał wolności i spełnienia, jakie czuje się podróżując, na pewno wie, że jest to uczucie, którego nie da się niczym zastąpić. Jest to jednak kosztowna pasja. Fakt, że potrzebujemy do wyruszenia w podróż określonej sumy, może być motywatorem do rezygnacji, albo przynajmniej ograniczenia innych nałogów. Chcąc jak najszybciej znowu znaleźć się w drodze, możemy postanowić mniej palić, rzadziej pić, kupować mniej zbędnych rzeczy.

Redukcja stresu

To ze stresem najczęściej pomagają nam walczyć nasze nałogi. Nasza naturalna chęć poznawania nowych rzeczy, uczenia się i odkrywania jest w czasie podróżowania na tyle pochłaniająca, że nasz mózg zaczyna pracować w inny sposób. Podróż nas relaksuje, wpływa odprężająco, ładuje pozytywną energią i oczyszcza nasz umysł. Co najważniejsze – w przeciwieństwie do papierosów czy czekolady, redukuje stres na dłuższy okres czasu, dzięki czemu łatwiej nam zrezygnować z innych „wspomagaczy”.

Szczęście

Dzięki podróżom dużo częściej się uśmiechamy, a wszelkie nieprzyjemne sytuacje są na tyle wyjęte z kontekstu i niezwiązane z naszym codziennym życiem, że po wszystkim traktujemy je zwykle jako część przygody i zabawną historię, którą możemy opowiedzieć znajomym. Poznawanie rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia, pozwala nam poczuć się na nowo jak odkrywające świat dziecko.

To nie podróż sama w sobie, ale to jak jej doświadczamy decyduje o naszej przemianie. Podróżowanie może skutecznym środkiem do walki z naszymi słabościami. Daje nam poczucie szczęścia, które jest pierwszym krokiem do pokonania nałogu – sprawia, że chcemy być lepsi dla samych siebie. Nie bez powodu w literaturze często pojawia się termin „podróż w głąb siebie”. Podróż jest bowiem nie tylko fizycznym, ale też metafizycznym procesem. Niezależnie od tego czy jest długa czy krótka – zawsze czegoś nas uczy i coś w nas zmienia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *